Rzeczywiście, komu on miał zginąć!
— A więc jedź — mówił inżynier. — Tam, zaraz przy stacji budują nowe domy. Będziesz nosił cegłę i nie umrzesz z głodu, byleś się nie rozpił. Potem może ci być lepiej. Na wszelki wypadek masz rubla.
Chłop wziął rubla, uścisnął inżynierowi kolana i usiadł na swój wagon z piaskiem.
Wnet ruszyli.
W drodze zapytał brekowego:
— Daleko stąd, panie, do naszej stacji?
— Chyba ze czterdzieści mil. Czy ja wiem!
— A piechotą, panie, długo by szedł?...
— Może ze trzy tygodnie. Wreszcie nie wiem.
Niezmierny strach ogarnął chłopa. Po co on puścił się nieszczęśliwy tak daleko, że aż trzy tygodnie iść potrzeba do domu!...