Pan Łukasz bardzo się zmieszał, począł uważniej oglądać tę nową figurę, a nareszcie szepnął do adwokata:
— Jak też ludzie we wszystkim przesadzają! Mówiono mi zawsze, że diabeł ma rogi tak wielkie jak stary kozieł, a ten przecie nie ma większych niż młode cielę. Ledwie mu guzy znać...
W tej chwili sąd przywołał do siebie adwokata. Prezydujący szepnął mu coś i wnet potem Kryspin rzekł głośno do Łukasza:
— Czy zrobiłeś kiedy w życiu jaką ofiarę, na przykład na cel dobroczynny?
Łukasz zawahał się.
— Niedobrze pamiętam — odparł — mam już lat siedemdziesiąt...
— A czy nie miałbyś ochoty teraz zrobić podobnej ofiary? — pytał adwokat i znacząco mrugnął.
Pan Łukasz wcale nie miał ochoty, ale spostrzegłszy owo mrugnięcie, zgodził się.
Podano mu papier i pióro, a pan Kryspin rzekł:
— Napisz deklaracją28, tak jakbyś ją pisał do „Kuriera”.