A teraz zobaczmy odkrycia artystyczne.
Oto jest człowiek, który posiada kilka farb: białą, czarną, żółtą, czerwoną, niebieską, ale co ważniejsze — posiada bystry wzrok i zdolności obserwacyjne. Człowiek ten, wyjechawszy ze swego kraju, znalazł się pośród nowej natury i społeczeństwa, więc uderzają go niewidziane dotychczas stroje mieszkańców, ich rysy, barwa skóry i włosów, nieznane postacie zwierząt, drzew, kwiatów i wogóle interesuje go cały wygląd okolic, jakich nie spotykał w ojczyźnie.
Człowiek ten wydobywa papier i pendzel, miesza w rozmaity sposób swoje nieliczne farby i zaczyna malować tych nowych ludzi, ich zwierzęta, ubiory i krajobrazy. Z początku jego malowanki są bardzo nieudolne, kształty niezgrabne, kolory rzeczy niepodobne. Z czasem jednak ów malarz pomnaża rozmaitość swoich farb i swoich obserwacji, a między kształtami istniejącemi z jednej strony w naturze, z drugiej — na jego papierze, zaprowadza coraz dokładniejsze harmonje i proporcje. W taki mniej więcej sposób rodzi się i rozwija malarstwo, które z biegiem czasu usiłuje przedstawiać coraz większą liczbę przedmiotów istniejących w rzeczywistości, odkrywa w tych przedmiotach coraz więcej malarskich szczegółów i wytwarza coraz większą rozmaitość farb.
Weźmy inny rodzaj obserwatora artysty, który nie ma nadzwyczajnego wzroku, lecz silnie rozwinięte współczucie i który nie umie malować, ale potrafi opowiadać. Więc opowiada o nieszczęśliwych kochankach, którzy pomarli z miłości, o odważnym siłaczu, który pokonał kilkunastu przeciwników, o burzy, która zniszczyła dużo ludzkiego mienia i zabiła kilka osób. Człowiek ten jest poetą epickim albo powieściopisarzem. Z początku zwraca on uwagę tylko na nadzwyczajnych ludzi i nadzwyczajne wypadki: na olbrzymów, morderców, męczenników, na śmierć, męki i katastrofy natury. Lecz z czasem zaczyna opisywać ludzi i wypadki zwyczajne, uczucia proste. Idąc zaś wprost dalej w pogoni za nowością i rozmaitością, przedstawia w końcu charaktery błahe, uczucia chorobliwe i przewrotne. Moralna wartość jego opisów zmniejsza się, choć doskonałość ich może wzrastać skutkiem wprawy autora.
W podobny sposób powstałą rzeźba, tak narodziły się i rozwinęły wszystkie nauki doświadczalne: fizyka, chemja, astronomja, gieografja, gieologja i sztuki obserwacyjne, poezja epicka, powieść, malarstwo krajowe i rodzajowe.
Człowiek spostrzegał w naturze jakieś ważne zjawisko i pod wpływem żyjącego w nim ideału doskonałości poszukiwał w tym zjawisku rozmaitych części harmonji, proporcji, prawa... Dalsza zaś jego praca polegała na rozwijaniu wiedzy już zdobytej, w czym rytmami były usiłowania następnych pokoleń, ich błędy i poprawki.
Na takich to drogach, w pochodzie do samodzielnej twórczości, człowiek zdobył dla niej fundament i materjały. Fundamentem i planem jego przyszłych utworów był: wypatrzony w naturze i w nim samym ideał doskonałości; zaś materjałem — wszystkie przedmioty i zjawiska, jakie poznał.
A teraz przypatrzmy się twórczości samodzielnej człowieka, jednemu z najdziwniejszych zjawisk w naturze.
Zacznijmy od wynalazków technicznych. Z pewnością, że w naturze niema takiej rzeczy, jak zegar, ale za to jest — sklepienie niebieskie, które od niepamiętnych czasów krąży nad naszemi głowami z dokładnością najlepszego zegara. W naturze niema fortepjanu, ale za to są zwierzęta, wydające głos, a nawet wyśpiewujące melodje. W naturze nigdy nie istniała machina, zwana żniwiarką, ale za to żyło mnóstwo ludzi, zajmujących się żęciem.
Zatym w wynalazkach nawet najbardziej oryginalnych, natura odegrała conajmniej rolę podniety. Wskazała człowiekowi istoty, wytwarzające melodje, obrót ziemi, jako naturalną miarę czasu, ciężką pracę żniwiarzy; człowiek zaś wywołał te zjawiska w sposób oryginalny i tworzył machiny, czyli rzeczy zupełnie nowe w naturze.