Naprawdę więc człowiek jest przedewszystkim machiną do wytwarzania czynów. Czyny drobne i wielkie, umysłowe i materjalne, naśladowane i samodzielne, odruchowe i świadome, a zawsze użyteczne, zawsze doskonałe, oto jest bodaj czy nie prawdziwy cel istnienia człowieka na ziemi.

Wspominaliśmy niejednokrotnie, że człowiek jest jednym z najwyższych wcieleń ziemskiej doskonałości. Dlaczego?

Ten szczyt, na który weszliśmy, ten ideał doskonałości, nie jest jakimś jedynym punktem, ale tworzy całą drabinę rzeczy coraz doskonalszych. Ruch kamienia, rzuconego z ręki, jest już czymś doskonałym; ale dźwięk, ciepło, światło, elektryczność są zjawiskami doskonalszemi od ruchu mechanicznego; zjawiska chemiczne są doskonalsze od fizycznych, a zjawiska biologiczne, czyli życiowe, od chemicznych. Wreszcie od zjawisk biologicznych wyższemi są zjawiska duchowe, a od nich społeczne.

Otóż człowiek nietylko dlatego jest istotą wyższą, że mieści w sobie najrozmaitsze doskonałości mechaniczne, fizyczne, chemiczne i biologiczne, ale że ponad tym wszystkim posiada jeszcze ducha.

A co to znaczy duch? Duch jest to świadomość myśląca, czująca i władająca organami cielesnemi. A oto jego obraz.

Wiemy, że ciało ludzkie składa się z trzech typów narzędzi: organów czynnych, jak — ręka, organów kierowniczych, jak naprzykład — oko, i organów biologicznych, jak — żołądek, serce. Wyobraźmy sobie, że każda grupa tych organów jest niby dziobem lampy gazowej, że dzioby te leżą tuż przy sobie i że z każdego wydobywa się innej barwy płomyk. Z organów kierowniczych płomień niebieski, z czynnych żółty, a z biologicznych czerwony.

Te trzy mistyczne płomienie nazywają się: Myślą, Wolą i Uczuciem, a gdy zleją się z sobą i utworzą niby jeden biały płomyk, to stanie się on obrazem ducha.

Dla przykładu, zastanówmy się: co to znaczy człowiek doskonały pod względem duchowym? Doskonałość bowiem ludzkiego organizmu już rozpatrywaliśmy.

Otóż człowiek duchowo doskonały musi przedewszystkim mieć jakąś duchową formę, czyli charakter. Musi on w coś wierzyć, czegoś pragnąć, do czegoś być przywiązanym. Formę charakterowi nadają najwyższe idee, dzięki którym niekiedy spotykamy tak zwanych «ludzi wyraźnych», którzy wiedzą, czego chcą i o których wiedzą inni. Ten jest religijny, tamten jest filozofem, inny zdobywa sobie tytuł filantropa, uczonego, pracownika, artysty, działacza społecznego, sportowca, a choćby tylko człowieka, goniącego za uciechami. Trafiają się też charaktery bardziej złożone, które łatwiej odczuć, aniżeli określić. W każdym jednak razie człowiek, chcący być doskonałym, nie może być ciastem, które kształtuje się pod naciskiem lada okoliczności zewnętrznych.

Trzeba niestety, przyznać, że z jednej strony tak zwany konwenans, a z drugiej nietolerancja, dążą do zniszczenia charakterów wyraźnych. Ludzie, szczególniej słabsi, tak często muszą kryć się ze swemi sympatjami i przekonaniami, że w końcu tracą wszystkie, wypierają się wszystkiego i psują się.