Lecz charakter doskonały nie może być jednostronnym, powinien być rozmaitym. Powinien mieć rozwiniętą myśl, uczucie i wolę, powinien umieć nietylko cieszyć się, ale i kochać, nie tylko fantazjować, ale i badać, nietylko korzystać z tego, co posiada, ale i coś wytwarzać.
W tej rozmaitości musi być harmonja, co znaczy, że gdy naprzykład człowiek coś robi, powinien robić to całą duszą, nie tylko rękoma, ale także myślą, uczuciem. Proporcja zaś polega na tym, ażeby siły, zużyte do osiągnięcia jakiegoś celu, odpowiadały rezultatowi; ażeby naprzykład człowiek nie wydawał więcej na znikome rozrywki, aniżeli na trwałą wiedzę i dzieła społeczne.
Prawo polega na uporządkowaniu najwyższych ideałów. Według nas zasadnicze prawo doskonałego charakteru powinnoby wyglądać tak: «Bądź użytecznym, ażeby zdobyć szczęście, ale o tyle tylko korzystaj ze szczęścia, o ile jest to potrzebne do doskonałości». Zaś rytm przejawia się w kolejnym następstwie — pragnień, ich zaspakajania, pracy, cierpień i odpoczynków. Człowiek doskonały jest podobny do zdrowego drzewa, na którym wyrastają coraz nowe gałęzie, pokrywają się coraz nowemi liśćmi i kwiatami.
Nad całym tym bogactwem doskonałego charakteru unosi się jedność, ludzkie ja, które objawia się samopoczuciem, znajomością siebie i panowaniem nad sobą. Samopoczucie jest faktem powszechnym; każdy człowiek (z wyjątkiem chyba obłąkanych) ma samopoczucie. Lecz znajomość siebie i panowanie nad sobą należą do cech bardzo rzadkich i już dla tego samego mało jest ludzi, chociażby jako tako, doskonałych.
Krótko mówiąc, człowiek prawdziwie doskonały powinien mieć charakter wyraźny a bogaty, w którym serce podtrzymuje energję, a obojgiem kieruje rozum. Wreszcie powinien mieć charakter, dla którego użyteczna praca i ciągłe doskonalenie się są najwyższemi celami, a chwilowe błyski szczęścia wynagrodzeniem za przeszłość i podnietą na przyszłość.
A że nikt z nas nie jest takim, więc każdy może sobie powiedzieć, jak ewangieliczny celnik w świątyni, który bił się w piersi i szeptał: «Boże, bądź miłościw!...»
Przechodzę do streszczenia.
Doskonałość można porównać z wyżyną, z której szczytu widać nietylko bardzo rozległy horyzont, ale i wnętrze rzeczy tego świata.
Tym wnętrzem są następujące elementy doskonałości: wysokie natężenie jakiejś jednej cechy, rozmaitość części, z których związku dana cecha wynika, harmonja i proporcja między owemi częściami i wyraźna forma całości. Wreszcie rytm, rozwój i wogóle prawo.
Doskonałość jest duszą natury żyjącej i martwej. Spotykamy ją zarówno w krysztale, jak w całej planecie, którą zamieszkujemy, jak i w systemie planetarnym, którego cząstkę stanowi nasza ziemia. Najwyższego stopnia dosięga doskonałość w organizmach, życiu i duchu, nietylko indywidualnym, ale i społecznym.