W tak doskonały sposób człowiek ten przepędza życie, w ciągu którego stara się o doskonałe mieszkanie i doskonałą służbę, kupuje doskonałe sprzęty, doskonale żeni się, albo doskonale wychodzi zamąż, a gdy jego domowe ognisko nawiedzi bocian, wówczas stara się o doskonałą niańkę, potym o doskonałą bonę i wreszcie o doskonałą szkołę dla swoich potomków.

Nawet kiedy umrze, pomimo opieki doskonałych lekarzy i medykamentów z doskonałej apteki, jeszcze nie porzuca go doskonałość. Jego bowiem spadkobiercy powierzają zwłoki najdoskonalszemu kantorowi pogrzebowemu i zapraszają na cmentarz doskonałego kaznodzieję. A rozumie się, że i pomnik zamawiają u doskonałego rzeźbiarza.

Wobec tego rozkładu zajęć ludzi szanujących się, nikt już chyba nie będzie wątpił, że wyraz: doskonały należy do najbardziej używanych w ludzkiej mowie, w myślach i pragnieniach.

Gdyby wyrazy stanowiły o bogactwie i potędze narodów, my, Polacy, bylibyśmy chyba najmędrsi, najbogatsi i najpotężniejsi: nietylko bowiem posługujemy się nadzwyczajną obfitością wyrazów, ale jeszcze posiadamy mnóstwo najsubtelniejszych odcieni. Na nieszczęście wyraz — jest to dopiero szkatułka, prosta, piękna, lub pospolicie piękna. Więc o bogactwie umysłowym wyrazy decydują tylko o tyle, o ile są wypełnione treścią, — jak o majątku swego właściciela szkatułka decyduje tylko o tyle, o ile jest pełna złotych i srebrnych monet.

Lękam się (nikomu zresztą nie uchybiając), że ludzie, szczególniej ci, którzy posługują się najbogatszym i najwytworniejszym językiem, że oni są właścicielami, prawda, że wielu i pięknych, ale też i niezbyt pełnych szkatułek... Naród, obowiązek, poświęcenie, odwaga cywilna, piękno, prawda, dobro, wiedza, praca, tolerancja i setki, setki innych tym podobnych wyrazów są to pudełka, w których jest albo dziwnie mało, albo — chaos...

Teraz już mogę wytłómaczyć się z niniejszej konferencji: chciałem w niej określić pojęcie doskonałości, czyli szkatułkę, oznaczoną wyrazem: «doskonałość», wypełnić treścią.

Rzecz szczególna. Wskazałem, że wyraz: «doskonałość» zajmuje dużo miejsca w naszych myślach, uczuciach i działaniach, z czego wynika, że wyraz taki powinien być dokładnie zdefinjowany. Tymczasem wyraz ten znalazłem tylko w małej i dużej encyklopedji Larousse’a, a z naszych tylko — w Encyklopedji Kościelnej.

Według Larousse’a, «doskonałym» jest taki przedmiot, który posiada wszystkie zalety, a żadnej wady; albo taki przedmiot, który posiada najwyższe zalety w swoim rodzaju. «Doskonałość» jest to coś absolutnego i zupełnego, czemu nie można nic dodać i nic odjąć. A dalej, że tylko do wyrazu «Bóg» można stosować przymiotnik «doskonały».

Encyklopedja Kościelna znowu dzieli doskonałość na bezwzględną i względną, istotną i nabytą, całkowitą i cząstkową i t. d. I znowu według niej tylko Bóg jest bezwzględnie doskonałym, a doskonałość znaczy to samo, co «dobro». Co jest doskonałym — jest dobrym, a co jest dobrym — jest doskonałym.

Jeżeli czytelnik przypomni sobie, że na tym świecie istnieje kilkanaście albo i więcej definicji piękna (a każda rości pretensję do najdokładniejszej) chyba zgodzi się, że i określeń doskonałości może być więcej, aniżeli jedno, a w dalszym ciągu może nie będzie się gniewał, gdy powiem, że definicja doskonałości, którą ośmielam się przedstawić, jest różną od tych, jakie podają encyklopedje.