Moim zdaniem, doskonałość jest to plan, najogólniejszy plan, według którego zbudowane są wszystkie dzieła ludzkie i utwory przyrody, od najprostszych do najbardziej złożonych, plan, który w najwyższym stopniu uwydatnia się w istotach organicznych i duchowych.
Dalej, moim zdaniem, doskonałemi mogą być nietylko rzeczy dobre, ale i złe (naprzykład: choroba, występek, klęska), nietylko piękne, ale i brzydkie, byle były zbudowane według planu, o którym powiem obszerniej. A nareszcie mojej «doskonałości» nie stosowałbym np. do wyrazu: Bóg. Albowiem Bóg nie jest to jakaś doskonałość pojedyńcza, choćby absolutna, ale raczej jest to doskonałość, złożona z nieskończonej liczby doskonałości, nieskończenie wielkich.
W tym miejscu wypada mi powiedzieć słówko o metodzie wykładu.
Kto chce np. objaśnić słuchaczom: co to jest zegarek, może podzielić swoje objaśnienie na dwa momenty. W pierwszym — pokaże koperty, skazówki, kółka, śrubki, czyli — każdą cząstkę zegarka, i w dodatku wytłómaczy, jakim sposobem wszystkie te części są powiązane? W drugim zaś momencie objaśni — jaką rolę odgrywa zegarek w życiu ludzkim: w biurach, szkołach, fabrykach, koszarach, na pocztach, kolejach, przy łożu chorego i t. d.
Tak samo i ja postąpię z ideałem doskonałości. Naprzód opowiem, z jakich części składa się ten ideał, a następnie, jaką rolę odgrywa on w naturze i w dziełach ludzkich, mianowicie: w wynalazkach technicznych, odkryciach naukowych i artystycznych, w wiedzy, sztuce, a nawet w utworach najzupełniej fantastycznych.
Posługiwać się będę przykładami najprostszemi, «prostemi do naiwności», przez pamięć o wielkich popularyzatorach nauki, jak: H. Spencer, H. Taine, J. Tyndall i im podobni, których «naiwnym» przykładom czytelnicy i słuchacze zawdzięczali, że tak dokładnie rozumieli nawet najtrudniejsze przedmioty, że prawie każdy mógł powiedzieć:
— Ależ ja to wiem oddawna!... Ależ tu niema nic nowego!...
Wykład taki jest może dzisiaj nie modny, ale w nauce musi zostać, dopóki rozum ostatecznie nie pokłóci się z logiką.
I jeszcze słówko.
Pracę niniejszą poświęcam tym, którzy zechcą — naprzód uważnie ją przeczytać, a powtóre — zechcą ją zrozumieć. Gdyby zaś (o czym nawet nie myślę) znalazł się czytelnik, który, zrozumiawszy zasadę, sam, na mocy własnych obserwacji i przykładów, zechciałby stwierdzić, że: doskonałość jest naprawdę planem świata, życia, duszy i wszelkich czynów ludzkich, gdyby znalazł się taki, wówczas zasłużyłby na mój szczery podziw, a nawet uwielbienie...