— Chryste Panie... jakie ogony te damy noszą! ... jaki tu kurz! ... Taż odsapnąć nie można... zupełnie jakby kto stado owiec przepędził!... — lamentowała jejmość.

— Panie Bolesławie — pyta urocza Zosia — co znaczą te beczki?

— To do polewania ulic...

— Ach, prawda! taż tu wyraźnie błoto w alejach... kurz i błoto! Oto mi sad! ... u nas na okólniku9 porządniej...

— A gdzież tu warzywa sadzą? — przerywa pani.

— Tu nie sadzą warzyw — odpowiadam.

— Nie sadzą?!... A drzeważ fruktowe10 są?...

— I tych nie ma....

— Nie ma!... Więc od czegóż wy ten sad trzymacie?

— Od... to jest... dla świeżego powietrza...