Wiatrem i śniegiem pędzony,

Gdzie lecisz, ptaszyno mały?

Może zabłądzisz w te strony,

Które mnie dziecięciem znały?

Ach, powiedz mojej rodzinie,

Czy ich to nieszczęście smuci?

Uważaj, czy łza popłynie,

Gdy szepniesz — syn już nie wróci!...

— „Gdy szepniesz — syn już nie wróci”... — powtórzyła pani majorowa drżącym głosem. — Ślicznie! ślicznie! — wołała staruszka.

Po tej pieśni panny zgiełkliwie domagały się, ażeby śpiewał: „Lecą liście z drzewa...”.