— A Łukaszowę trzeba kochać?

— Mo... żna — odparł pan Dobrzański po namyśle.

— A Walka?

Nauczyciel spojrzał przez wierzch okularów.

— Sam przecie mówiłeś, ośle jakiś, że trzeba kochać wszystkich ludzi... Wszystkich.

Zwiesił głowę na piersi i po chwili rzekł głucho:

— Wszystkich... wyjąwszy tych, co nas zdradzili.

— A kto nas zdradził?

Pan Dobrzański jakby zaczerwienił się, wziął do ręki tabakierkę, lecz nagle postawił ją i odparł:

— Poznasz ich, gdy podrośniesz.