Chłopi stanęli, a jeden odezwał się:
— To panowie strzylali w parku?
— Śni ci się, człowieku! — zawołał Teofil i nieco pobladł.
Wystąpiłem naprzód.
— Ten pan nie strzelał — rzekłem do chłopów, wskazując Biedrzyńskiego — tylko ja. Miałem pojedynek.
— No, to pan zapłaci za krowę — odparł chłop.
— Za jaką krowę?
— A za tę, co ją pan ubił. Piankne było bydlę, warte ze sto rubli.
Naturalnie poszliśmy do krowy, która nie była zabita, tylko raniona w łopatkę. Znalazła się nawet kula, którą przy nas najstarszy chłop wyjął spoza skóry zwierzęcia tępym kozikiem.
Targ w targ, daliśmy chłopom sześć rubli za krowę, pastuszkowi dwadzieścia groszy za znalezienie mojej laski, a w godzinę później u Stępka piliśmy ze Steinbergiem bruderszaft28.