Chłop kręcił głową.

— No, no! — szeptał.

— Ja — mówił Josel — może mógłbym pogodzić was z gromadą, ale — co mi po tym? Już raz skrzywdziliście mnie, a serca to nigdy do mnie nie macie.

— I nie pogodzisz? — spytał Ślimak.

— Pogodziłbym, ale ja mam swoje warunki.

— No?...

— Wy, Ślimaku, oddajcie mi najprzód te pięćdziesiąt rubli, com w lecie przez was stracił, a potem... potem — wybudujecie na swoich gruntach chałupę i wynajmiecie ją mojemu szwagrowi.

— Co on tam będzie robił?

— On będzie trzymał konie i będzie dojeżdżał do kolei.

— A ja co będę robił z moimi końmi?