— Niech pan przeczyta.

— Jak to?... Teraz?... Ależ ja tańczę mazura, panie Hirszgold...

— A ja buduję dystans102 kolei — odparł gość.

Dziedzic przygryzł wąsa, odpieczętował list i szybko przebiegł oczyma. We dworze zgiełk taneczny potęgował się, komenda mazura brzmiała coraz częściej i głośniej.

— Więc pan chce kupić mój folwark? — spytał dziedzic.

— I to zaraz.

— Ależ, panie, ja mam bal w domu!...

— A na mnie czekają koloniści. Jeżeli do północy nie skończę z panem, jutro będę musiał skończyć z pańskim sąsiadem. On zyska, a pan straci.

— No dobrze, to jest... — mówił rozgorączkowany dziedzic. — Mój teść pisze o panu bardzo pochlebnie... Ale w takiej chwili...

— Potrzebuje pan tylko napisać parę słów.