— Co wy się tak wypytujecie o moją chudobę?... — odparł. — Przecie wam już tego lata powiedziałem, że grunt mój i góra moja.

— Więc kiedy twoje, to nam sprzedaj — odezwał się brodaty.

— Zaczekaj, Fryc — przerwał mu stary.

— Ojciec lubi dużo gadać! — ofuknął brodacz.

— Zaczekaj, Fryc — ciągnął stary. — Widzicie, gospodarzu — zwrócił się do chłopa — my dziś kupiliśmy od waszego pana ten majątek...

— No, i po co to? — przerwał brodaty.

— Zaczekaj, Fryc. Ale widzicie, gospodarzu, nam potrzebna jest wasza góra, bo chcemy postawić wiatrak...

Herr Jesus112!... — rzucił się brodaty. — Ojciec z niewyspania chyba rozum stracił!... Słuchaj — rzekł gniewnym tonem do chłopa — chcemy kupić twój grunt...

— Grunt — powtórzył zdziwiony chłop, oglądając się za siebie. — Grunt?

Chwilę wahał się nie wiedząc, co odpowiedzieć, wreszcie rzekł: