— Wasz jest? — spytał.
— Gdzieżby się zaś podział? Biegaj, Jędrek, po ojca.
— Piękne krupy. To wy sami robicie?
— Jużci.
— Wsypcie no mi z garniec w woreczek, to wam oddam, jak będę tu drugi raz.
— A woreczek pan starszy mają?
— Jest na bryczce. Może mi i z jedną kurzynę sprzedacie.
— Możemy.
— To wybierzcie tam, byle młodą, i włóżcie na wózek pod kozioł.
Wszedł Ślimak, a kobieta zajęła się wypełnieniem zleceń.