Parę razy w swoich handlowych wycieczkach spotykał Josela, który patrzył na niego drwiąco i uśmiechał się.
„Zły na mnie, kondel! — myślał Ślimak. — Boi się, że mu uszczypnę zarobku”.
Raz zaczepił go szynkarz.
— Ślimaku — rzekł — zróbcie wy ze mną interes.
— Jaki tam?
— Wybudujcie na swoich gruntach chałupę dla mego szwagra.
— A cóż on będzie robił?
— On będzie handlował z kolejarzami. Inaczej, zobaczyta, że Niemcy zabiorą nam wszystko sprzed nosa.
Ślimak pomyślał i odparł:
— Ni, nie chcę Żyda na moim gruncie. Niejednego już wy zjedliśta, pejsaki, co was przyjął w komorne.