A zwracając się do żony, dodał:
— Widzisz, że on, choć z was najmniejszy, ma najlepszy rozum, bo frasuje się gospodarstwem.
Burza stopniowo ucichła; jednocześnie zwrócił uwagę Ślimaka niezwykły szum w stronie rzeki. Chłop prędko zdjął buty i podniósł się z ławy.
— Gdzie ty idziesz? — zapytała żona.
— Wyjrzę — odparł — bo cosik jest tam niedobrego.
Wyszedł i po upływie kilku pacierzy wrócił zadyszany.
— A co, jakem zgadł! — zawołał na progu.
— Zboże nam wytłukło?... — krzyknęła żona.
— Zbożu niewiele złego — odparł — ale kolejnikom przerwało groblę...
— Jezu! Jezu!