— Huzia go! — krzyknął Ślimak.

— Bij go! — zawołał Owczarz.

I posunęli się na oślep ku jarom. Ale złodzieje uciekli do wąwozów, przeklinając Ślimaka.

Wnet przykłusowali konni Niemcy, a Jędrek wybiegł na dziedziniec z łuczywem. Wszyscy zeszli się za stodołą i przy czerwonym blasku łuczywa znaleźli w błocie zakłutego wieprza.

— O, nasz wieprz! — zawołał Fryc Hamer.

— Ukradli wam? — spytał Ślimak.

— Zabili i ukradli, choć w izbie paliło się światło.

— Śmiałe bestie! — mruknął Owczarz.

— My myśleli — odezwał się z konia parobek Hamerów — że to wy kradniecie. — I począł się śmiać.

— Dobrze nam dziękujeta za pomoc! Niech was... — mruknął Ślimak.