Nastała chwila milczenia.
— Nic się nie pytacie? — odezwał się Żyd.
— Co ja się mam pytać?... — odparł Ślimak patrząc mu w oczy i — pobladł, choć nie wiedział dlaczego.
— Jutro — mówił z wolna Josel — jutro Jędrka powołają do sądu za to, że pokaleczył Hermana...
— Niewiele mu zrobią — rzekł Ślimak.
— Zawdy trochę posiedzi w kozie.
— Niech posiedzi. Na drugi raz nie będzie się bił.
W izbie znowu zaległo milczenie, tym razem dłuższe. Żyd kiwał głową, a Ślimak patrzył na niego, czując, że budzi się w nim niepokój. Nareszcie, zebrawszy siły, zapytał się szorstko:
— Macie jeszcze co?
— Co tu dużo gadać? — odparł Żyd, machnąwszy zaciśniętą pięścią. — Owczarz i dziecko zmarźli na śmierć...