Gdy bowiem ku wieczorowi przywieziono trumnę z miasteczka, zebrało się na pogrzeb Ślimakowej takie mnóstwo ludzi, jakiego najstarsi nie pamiętali w okolicy.

*

Umowę zawartą między chłopami spełniono jak najściślej. Grzyb w ciągu tygodnia nabył folwark Hamerów, a jeszcze przed Wielkim Postem odbyły się wesela Jaśka Grzyba z Orzechowską i Ślimaka z Gawędziną.

Równo z początkiem wiosny przybył na wieś jeometra i przeprowadził wymianę gruntów pomiędzy Grzybem i Ślimakiem. W tej samej godzinie, kiedy na polach zatknięto pierwszą tykę mierniczą, z kolonii wyjechały fury uwożące ruchomości Hamerów.

Ku jesieni młodzi Grzybowie osiedli na folwarku, a Ślimak miał już chałupę i wszelkie szanse, że jego rodzinie przybędzie nowy członek. Korzystając z tej okoliczności, druga żona Ślimaka bardzo często zatruwała mu życie i mówiła, że był żebrakiem i że jej zawdzięcza cały majątek. Wówczas stroskany chłop wymykał się z chaty na wzgórze i tam, leżąc pod sosną, rozmyślał o tej dziwnej walce, w której Niemcy stracili ziemię, a on — cztery najbliższe osoby.

Ludzie zapomnieli już o Ślimakowej, Staśku, Owczarzu i znajdzie, ale chłop pamiętał nawet o zdechłym Burku i o krowie, co z powodu braku paszy poszła pod nóż rzeźników!...

Z innych osób, zamieszanych do walki Ślimaka z Niemcami, głupia Zośka umarła w więzieniu, a stara Sobieska w szynku Josela. Reszta, nie wyłączając Jojny Niedoperza, żyje i są zdrowi.

Oceny Placówki

Piotr Chmielowski, Bolesław Prus, [w:] Nasi powieściopisarze. Zarysy literackie, seria druga, Warszawa-Kraków 1895, s. 377–378, 380–381.

Placówka (1885 r.) przedstawia wybornie, a z wielkim uczuciem i poetycką fantazją anormalność naszych stosunków wiejskich, wśród których pomiędzy sąsiadami z dworu i chaty nie może przyjść do porozumienia czy to z powodu lekkomyślnego sposobu postępowania jednych, czy nieufności drugich, z czego korzystają żywioły nieprzyjazne w osobach kolonistów niemieckich, zagarniających ziemię i uszczuplających zarobki mieszkańców tubylczych. Ślimak, będący główną w opowiadaniu figurą, to postać wybornie pochwycona z życia zarówno w żądzy zarobku i zwiększenia swojej posiadłości, jak w lenistwie, każącym odkładać z dnia na dzień wykonanie zamiarów za dobre uznanych, zarówno w smutku, jak w radości, zarówno w samolubstwie, jak w miłości bliźniego, zarówno w stanie trzeźwym, jak pijanym, zarówno w stosunku do żony, którą bije, ale której się słucha, jak w stosunku do współmieszkańców wioski, względem których nie poczuwa się do solidarności. Obok tej naczelnej postaci, rysującej się przed nami w całej plastyce, przesuwają się doskonałe figury jego żony, parobka, oszalałej z zawodu miłosnego i poniewierki wśród ludzi dziewczyny, dzieci Ślimaka, nauczyciela kolonistów niemieckich, demokratycznymi frazesami szafującego panicza z Warszawy, obojętnej na rzeczywiste położenie ludu szlachty itd.