Ludwik Włodek, Bolesław Prus, zarys społeczno-literacki, Warszawa 1918, s. 150–153.
W walce o byt upośledzone są [...] klasy tzw. „niższe”. Chociaż stopień upośledzenia zmienia się w miarę postępu cywilizacji, u nas, gdzie ten jest mniejszy, upośledzenie występuje w sposób bardziej jaskrawy, a zwłaszcza występowało za czasów młodości Prusa. W stosunku do ludu wiejskiego nie jest on zresztą bynajmniej chłopomanem. Już w roku 1876 na podstawie statystyki dochodzi do wniosku, że „włościanie popsuli się i upadli” w ostatnim dziesięcioleciu, o czym świadczy wzrost przestępstw i nieposzanowanie prawa. Nie należałoby jednakże wyprowadzać stąd wniosku, że okazali się oni niegodni uwłaszczenia: „Włościanin nasz, choć ciemny, ma serce poczciwe, lecz odcięty od stosunków z inteligencją, bałamucony przez jednostki złej woli, łatwo wstępuje na manowce”. A stosunek szlachty i chłopów charakteryzuje w sposób następujący: „Kiedy między właścicielami większymi pojawiają się tu i owdzie symptomata nowego a lepszego porządku rzeczy, jednocześnie mnożą się wskazówki rozrostu złego między klasą włościańską. Niewątpliwie polityczne i społeczne położenie tej klasy lepsze jest dziś niż dawniej; posiadają oni własność i władzę, mimo to nie osiągają takich korzyści, jakie przy oświacie i dobrym kierunku mogłyby się stać ich udziałem... Dzisiejszy kierunek interesów klasy włościańskiej jest zły i na bezdroża zaprowadzić ją może. Większe zbliżenie się do inteligencji niejedno mogłoby naprawić, lecz między obu tymi warstwami istnieją zapory: niechęć, naturalnie gruntująca się na przeszłości, i nierównie gorsze od niej rozdrażnienie sztucznie wywołane przez żywioły, zarówno obce i niechętne jednej, jak i drugiej stronie”. Charakterystyka na ogół trafna, tło podmalowane dobrze: trzeba teraz przypatrzyć się, jak na nim wygląda każda z obu warstw z osobna.
Barbarzyństwo i ciemnota chłopów wyraźnie uwypuklone są w powieściach Prusa. Taki Wojciech i Szymek (Wieś i miasto) albo chłopi w Na pograniczu, a nawet z Anielki są po prostu strasznymi, realistycznymi obrazami tych wad. Widzimy je i w Placówce — mniej jaskrawe, bo rzecz dzieje się wśród chłopów zamożnych i w okolicach względnie kulturalnych (Lubelskie). Obóz postępowy niesłusznie wydrwiwał Ślimaka jako ideał chłopa w pojęciu Prusa. Ocena taka była oparta chyba na zupełnym niezrozumieniu jego umysłowości. Jedyną społecznie dodatnią cechą Ślimaka, dzięki której zwycięży Niemców, jest bierność, której Prus nigdy nie apoteozował, raczej przeciwnie. Znajdujemy ją stwierdzoną, na tle lenistwa i przewagi wyobraźni, w tych scenach, kiedy Ślimak siedzi z fajką bezczynnie, przypatruje się swej ziemi i myśli, co by to można z niej zrobić: postawić tamę nad Białką, wziąć w dzierżawę ten kawał ziemi, inaczej uprawić, inny obrócić na łąkę itd.; wie wszystko, co zrobić potrzeba, zna się na rzeczy, ale — nic nie zrobi, bo będzie z dnia na dzień odkładał. Na te kombinacje ma dosyć rozumu, ale na wykonanie ich brak mu woli, którą zwycięża lenistwo; kiedy uśmiechają mu się większe zyski z handlu z inżynierami budującymi kolej żelazną, nie umie tego dostatecznie wyzyskać i utrzymać się w walce: zwyciężają go Żydzi i Niemcy. Właściwie to on nawet ulega w walce o ziemię! utrzymanie jej w garści jest zasługą żony, Jagny, przedstawicielki w tej rodzinie chłopskiej energii czynnej; bez niej mąż nic nie zrobi; ona to na łożu śmiertelnym każe mu przysięgać, że nie sprzeda gruntu Niemcom. W tej Jagnie można do pewnego stopnia upatrywać symbol dzisiejszego stanu naszego społeczeństwa, w którym kobiety mają, niestety, więcej energii niż mężczyźni.
Otoczenie Ślimaka również imponuje raczej biernym konserwatyzmem chłopskim aniżeli jakimikolwiek innymi cechami charakteru. Ale ten konserwatyzm stanowi także wielką wadę społeczną, na przykład przy nieudanych układach o serwituty, które ostatecznie wprowadzają gorszego dla chłopów sąsiada, Niemca, zamiast dziedzica Polaka; motyw ten powtarza się zresztą i w Anielce. Powagi wioskowe, stary Grzyb, sołtys Grochowski, odznaczają się tylko większą chytrością i zabiegliwością. Starsze pokolenie chłopów łączą pewne cechy dawnej daty, na przykład wrodzonego uszanowania dla osoby dziedzica w połączeniu z lekceważeniem, co jest zjawiskiem zwykłym i doskonale zaobserwowanym. Tych cech nie ma już w młodym pokoleniu — ani w Jędrku Ślimaku, ani w młodym Grzybie, który zresztą łajdaczy się i kończy jako zwykły złodziej. O tych młodych, buntowniczych chłopakach, dla których już stare powagi nie istnieją, można powiedzieć, że tkwi w nich coś z Bartosza Głowackiego i coś z Szeli, ale raczej z tego ostatniego. Wreszcie śliczny typ upośledzonego fizycznie i społecznie Maćka Owczarza akcentuje bardzo wyraźną różnicę klas między chłopami, zaznaczoną i w jednej z kronik z 1882 r., z powodu zabójstwa popełnionego przez gospodarza na pastuchu, który w karczmie nie chciał ustąpić mu swego miejsca. [...]
Przypisy:
1. opoczysty — skalisty; por. opoka: skała. [przypis edytorski]
2. majolika — ceramika (głównie naczynia) pokryta kolorowym szkliwem (barwionym i utwardzanym dzięki dodatkom metali: ołów, cyna), produkowana we Włoszech od XIV w. do XVII w. [przypis edytorski]
3. trześnia — dzika czereśnia a. wiśnia; czereśnia ptasia. [przypis edytorski]
4. opoka — skała. [przypis edytorski]
5. najmitka — kobieta najmowana do prac polowych. [przypis edytorski]