— A widzicie. Chcą tu wleźć. Jak zaś osiądzie jeden, to zara32 za nim ciągną inni jak mrówki do miodu i ziemia drożeje.

— Czy oni aby umieją chodzić około roli?

— Jeszcze i jak! Nawet więcej mają prefitu33 aniżeli chłop, co się tu urodził — odparł Grochowski.

— Osobliwość!...

— Ho, ho! Niemcy to mądre. Mają dużo bydła, sieją koniczynę, a w zimie robią rzemiosło. Chłop przy nich nie wytrzyma.

— Ciekawość, jakiej oni wiary, bo gadają między sobą jak Żydy?

— Wiara ich lepsza jest od żydowskiej — odparł sołtys po namyśle — ale co nie katolicka, to nie. Wiem, że mają kościół jak i my, z ławkami i z organami. Ale ksiądz u nich jest żonaty i chodzi w surducie, a w wielkim ołtarzu, gdzie powinien być Bóg Ojciec, to u nich stoi tylko Pan Jezus ukrzyżowany jak u nas w kruchcie.

— To gorsza wiara od naszej.

— Gorsza — potwierdził Grochowski — bo nawet i nie modlą się do Matki Przenajświętszej.

— Ach, Matko Przenajświętsza! — szepnęła gospodyni.