— Pijcie z Bogiem.
Wypili i w milczeniu zaczęli gryźć suchą kiełbasę, położywszy na talerzu widelec. Na widok wódki zrobiło się Maćkowi tak przyjemnie, że aż westchnął. Następnie włożył obie ręce za pazuchę i nieco wysunął nogi spod ławy. Potem przyszło mu na myśl, że sołtys i gospodarz muszą być w tej chwili bardzo szczęśliwi, więc — i on czuł się szczęśliwym.
— Już nie wiem, co robić — mówił Ślimak — czy brać krowę, czy nie? Tyleście, sołtysie, zacenili31, że mnie i ochota odchodzi.
Grochowski niespokojnie poruszył się na stołku.
— Mój kumie — rzekł — moi złoci, co ja pocznę, kiedy to sierocy interes? Ja Magdzi muszę grunt kupić choćby dlatego, że się to mojej babie nie podoba.
— Za morgę nie dacie trzydziestu pięciu rubli, teraz ziemia tania.
— Ale zdrożeje, bo ma być w naszej gminie jakaś nowa droga i Niemcy skupują grunta.
— Niemcy? — powtórzył Ślimak. — Przecie oni już kupili Wólkę.
— To ją sprzedadzą innym Niemcom, a sami przybliżą się do nas.
— Byli tu dziś u mnie na polu dwa Niemce i dużo się wypytywali, alem nie zrozumiał, czego chcą — rzekł Ślimak.