— Jużci ja.
— A co wy tu robicie?
— Tak se usiadłem, bo mnie cosik trapi na wnątrzu.
Chłopak podniósł się i objął go rękami za szyję.
— Dobrze, żeście usiedli — rzekł — bo wciąż po mnie chodzą te Niemce.
— Jakie?
— A te dwa, co byli u nas w polu: stary i z brodą. Nic do mnie nie gadają, czego chcą, ino mnie depczą.
— Śpij, dziecko, tu nie ma nijakich Niemców.
Stasiek jeszcze mocniej przytulił się do ojca, a że i Ślimaka sen zmorzył, więc obaj upadli na ławę i chłopak znowu zaczął gawędzić.
— Prawda, tatulu — spytał ojca półgłosem — że woda widzi?