— Chcieliśmy prosić łaski jaśnie pana, żeby nam wypuścił w arendę ten kawałek łąki, co jest między rzeką i moją chudobą.
— Na cóż to wam?
— Stargowaliśmy wczoraj z moją kobietą krowinę i boimy się, że paszy będzie za mało, więc dopraszamy się łaski...
— A dużo macie bydła?
— Ma tam Pan Jezus pięć ogonów: niby dwa konie i trzy krowy, i jeszcze parę świń.
— Ziemi macie dużo?
— Bogać tam dużo, jaśnie panie, ledwo dziesięć morgów, i to z roku na rok jałowieje — westchnął chłop.
— Bo nie umiecie gospodarować — rzekł panicz. — Dziesięć morgów ziemi, mój człowieku, to kolosalny majątek! Za granicą na takim kawałku żyje wygodnie kilka rodzin, a u nas jednej nie wystarcza. Ale cóż, kiedy siejecie tylko żyto...
— Cóż siać, jaśnie panie, jeżeli pszenica nie plonuje?
— Ogrodowizny, mój przyjacielu, to jest interes! Ogrodnicy pod Warszawą płacą po kilkadziesiąt rubli dzierżawy z morgi i mimo to mają się doskonale...