— Nasi, jaśnie pani.
— Więc przysyłaj mi ich, to będą uczyli się czytać.
— Albo oni mają czas, jaśnie pani? Starszy ciągle w domu potrzebny...
— Więc przysyłaj młodszego.
— I ten już chodzi za świńmi44...
Pani wzniosła oczy do nieba.
— No, i zróbże co dla nich! — rzekła po francusku do brata.
„Coś oni okrutnie zmawiają się na naszą krzywdę!” — pomyślał chłop, mocno zaniepokojony francuską konwersacją państwa.
Ode dworu ukazał się dziedzic, a spostrzegłszy żonę i szwagra, przyśpieszył kroku i za chwilę znalazł się obok nich. Ślimak znowu zaczął się kłaniać, Staśkowi ze wzruszenia łzy nabiegły do oczu, a nawet Jędrek stracił zwykłą śmiałość wobec pana. Tymczasem uzbrojony w fuzję demokrata opowiedział szwagrowi interes chłopa i poparł go bardzo gorąco.
— Ależ niech bierze w dzierżawę ten kawałek łąki! — zawołał dziedzic. — Przynajmniej nie będę miał z nim awantur o szkody w sianie, a zresztą jest to najuczciwszy chłop we wsi.