Panicz przez sztachety poklepał po ramieniu Ślimaka.

— No, mój przyjacielu, zgódźże się natychmiast, a zrobisz panu grubego figla.

— On już kupił — rzekł do szwagra.

— Kupujesz, Józefie? Dajesz rękę na zgodę? — spytał dziedzic.

„Albo ja głupi!” — pomyślał chłop, głośno zaś dodał: — Kiej kupować przez żony, jaśnie panie, to nieładnie...

— I nie namyślisz się?

— Kiej bardzo nieładnie — powtarzał chłop, kontent, że pan nastręczył mu tak doskonałą wymówkę.

Chłop udawał zasmuconego, ale uparł się i ani myślał kupować łąki.

— No, więc w takim razie wypuszczam ci łąkę w dzierżawę. Daj mi swój zadatek, a jutro przyjdź po kwit.

— Masz chłopa, panie demokrato! — rzekł do szwagra, który tymczasem gryzł paznokcie.