— Niech panowie wezmą — odparła.
— Hultaj Żyd — mruknął młodszy — sprzedaje nam po pół rubla66.
— A masła młodego dużo macie? — pytał starszy pan Ślimakowej.
— Znajdzie się ze dwa garnce67.
— Po czemu68?
— Ile łaska.
— Weźmiesz po pięć złotych kwartę69?
Gospodyni tylko ukłoniła się. Żyd płacił jej po pół rubla70.
W ten sposób panowie zamówili jeszcze kilka serów, dwie kopy71 raków, kopę ogórków, kilka bułek sitnego chleba i kazali to przywieźć pod las, gdzie stały dwa namioty. Młodszy wciąż dziwił się, że jest tanio, a starszy chwalił się, że on zawsze robi takie sprawunki. Przed odejściem zaś, wypłacając gospodyni szesnaście rubli papierami i pół rubla srebrem, zapytał:
— Cóż, nie macie krzywdy?