Chłop podrapał się w głowę.
— O czymże tak rozmyślasz? — zapytał go starszy pan.
— Musi, że nam na złe wyjdzie taka droga — rzekł chłop — bo furmanką już nic człowiek nie zarobi.
Obaj panowie roześmieli się, a starszy począł mówić:
— Nie bój się, mój kochany, taka droga to dla was szczęście, a szczególnie dla ciebie, który będziesz mieszkał najbliżej stacji. Będziesz woził towary, podróżnych, będziesz sprzedawał masło, jaja, kury, kapustę i wszystko, co ci się urodzi. A my dobrze płacimy... Na próbę może nam sprzedasz te kurczęta. Ile ich tu jest?
— Dwadzieścioro i dwoje — odezwała się Ślimakowa.
— Po czemu chcecie?
— Ile łaska panów.
— Oddacie po dwa złote?
Ślimakowa przelotnie spojrzała na męża. Dotychczas płacono im najwyżej po złotówce za kurczę.