— Nie traktowaliście wy mnie przy waszych interesach, to i ja was nie potraktuję przy moim — odparł szorstko Ślimak.

— Nie dziwota, bo ja nie zarabiam nawet na krowach tyle, co wy na kurach.

— Za to wy na ludziach zarabiacie nawięcy81.

— Ma rację! — poparł Ślimaka Wiśniewski i zaraz począł go obchodzić o pożyczenie stu złotych do Nowego Roku. Gdy mu zaś odmówiono, skrył się między zebranych pod kościołem gospodarzy, narzekając na hardość Ślimaka.

— Już z niego wielki pan, a niezadługo nie zechce gadać z chłopami!...

— We dworze nie był u żniwa, choć go wzywali — wtrącił karbowy.

— Jego kobieta zasiadła w najpierwszej ławce przed ołtarzem — dodał Wojtasiuk.

— Zawdy pieniądz przewraca ludziom w głowie — zakończył Orzechowski. Po czym weszli do kościoła.

Owczarzowi nie przyniosły szczęścia dane mu na buty pieniądze. Gdy pokorny, jak zawsze, stanął w babińcu, aby nie świecić w oczy Panu Bogu swoją wytartą sukmaną, dziady z ogromnym krzykiem zaczęli mu wypominać, że nigdy nie wspiera ubogich. Poszedł tedy do karczmy zmienić trzy ruble, a tam znowu zaczepił go szynkarz:

— Jakże będzie, panie Macieju, z moimi pieniądzmi?