„Moi kochani, mam całego majątku pięć rubli z czymś... A ponieważ jutro odbiorę za przepisywanie z osiem rubli, więc dzisiaj dam na chłopca dwa ruble... Nawet trzy ruble...”

Tak chciał powiedzieć, ale nie śmiał odezwać się pierwszy, tym bardziej, że ze wzruszenia ręce mu się trzęsły i coś go chwytało za gardło.

— Co tobie?... — zapytał go Łukaszewski, widząc niezwykłe zachowanie się kolegi.

— Ja... Ja... — zaczął Gromadzki.

— Nie masz pieniędzy? — spytał Kwieciński.

— Owszem... Ja...

— Tylko mu ich żal — mruknął Leśkiewicz.

— Ja... Ja... — krztusił się Gromadzki.

W tej chwili zapukano do przedpokoju.

— Prosimy! — zawołał Łukaszewski. — Pewnie któryś z naszych...