— Ale na co jemu tyle pieniędzy?... — badał Leśkiewicz.
— Panie, czy pan tego nie rozumiesz?... Tu idą podatki, tu odnawiaj kamienicę...
— Kiedy? Gdzie? — odezwały się głosy.
— A to gaz, a to wodociągi, a to znowu kanalizacja... Panie — ciągnął rządca — ile ta przeklęta kopanina zjada nam pieniędzy!... Dawnaż to historia, kiedy na Królewskiej burza (właśnie przez kanały) wyryła taką jamę, że przysięgam Bogu, można było wsypać w nią pół Warszawy...
— Oho!
— Pół ulicy Marszałkowskiej...
— No, no!...
— Więc niechby tylko pół Królewskiej, a i to straszny wydatek... Miliony!... — prawił piękny rządca, aż mu błyszczały oczy.
— Zdaje mi się, że pan trochę kalospintechromokrenizujesz? — wtrącił Kwieciński.
— Jak to? — spytał rządca.