— Barszcz — powtórzył Kwieciński.
— Rosół — rzekł gniewnie Leśkiewicz, nie patrząc na tę, która Kwiecińskiemu dała pierwszeństwo.
— Sztuka mięsa i ozór na szaro — ciągnęła dalej panienka.
— Sztuka mięsa — odpowiedziano chórem, Łukaszewski zaś dodał:
— A dla małego i sztukę mięsa i ozór. Tylko dużo sosu; niech użyje.
W ten sposób zadysponowano cały obiad, a gdy panienka odbiegła, rzuciwszy Kwiecińskiemu melancholijne spojrzenie, niewdzięcznik ten szepnął:
— To szturmak32!...
— Znać, że się zaręczył — westchnął Łukaszewski.
— I że oprócz tego ma jeszcze na karku Teklunię i Walerkę — wtrącił Leśkiewicz.
— Bój się Boga, jeszcze nie zerwałeś z Teklunią? — zapytał Łukaszewski.