Nad wieczorem znalazł w biurze telegraficznym odpowiedź.
Z Petersburga odpisano:
„Grodzki jeszcze nie wrócił.”
Z Londynu zaś:
„Grodzki wyjechał.”
— Pewnie wraca morzem — pomyślał Władysław i wysłał znowu telegram do Petersburga, błagając przyjaciela, aby natychmiast przyjechał.
Tymczasem Grodzki wracał lądem i już opuścił Berlin. Depesze go nie znalazły.
Wilski od rana nie był u siebie i nic nie jadł; trucizna niepokoju starczyła mu za najlepsze potrawy. Do domu też nie miał odwagi wrócić; wszedł więc do Ogrodu Saskiego, upadł na ławkę i pogrążył się w bolesnych dumaniach.
— Cztery ofiary!... — mówił — Ja jestem winien, to prawda!... Ale za co oni cierpieli i cierpią?
Zapomniał, że ludźmi, oprócz praw moralnych, rządzą jeszcze prawa fizyczne. Zapomniał, że społeczeństwo jest całością, w której gdy jedna cząstka nie pełni swoich obowiązków, inne giną.