Władysław nagle przestał czytać i słuchał. W drugim pokoju szeptano.

— Pani! — mówiła Mateuszowa — Kobieta masło przyniosła.

— Nie wezmę dziś — odparła Helunia.

— Śliczności masło, pan takie lubi...

— Niech przyjdzie na drugi raz.

— Co tu czekać na drugi raz?... Ona już nie przyjdzie tak prędko! Zresztą... ja kupię za swoje, to pani mi odda? Mam przecie trzynaście rubli...

Chwila milczenia. Władysławowi opadły ręce.

— Powiedziałam Mateuszowej, że nie chcę! — odparła Helunia.

Służąca oddaliła się, mrucząc.

— Mam rubla — szepnął Władysław.