— Kto tam?
— To ja, Anielka, nie bójcie się. A gdzie starzy?
— Mama w podle — odparła dziewczyna.
— Cóż ona tam robi?
— A bije się od rana z Grzegorzową.
Teraz dopiero usłyszałem gdzieś w sąsiedztwie przytłumiony hałas, który równie dobrze oznaczać mógł wesołą zabawę, jak kłótnię, a nawet bójkę.
— Jedliście co? — badała w dalszym ciągu przybyła.
— Jedliśmy, panienko, w południe kartofle ze śledziem.
— A cóżeście dostali na kolędę?
— My nic, ale Jasiek dostał w niedzielę surdut od tatki.