Usłyszeliśmy łoskot kroków, potem chrzęst drzwi otwieranych.
— Czego chcesz, kobieto?!
— Tego... ot: nafty za dziesiątkę.
— Idź precz, tu nie ma nafty!
— Ale bo...
— Precz! precz!...
Stukot rygli, stąpanie, ciąg dalszy.
— Że każdej chwili pragnąłbym pić czar niebiańskiego nektaru twoich ust...
— Co mi tam pan głowę zawraca!... wolałby mi pan dać słoik pomady topolowej...
— Dam, dam!... Twoich ust, przez które Kupido32 ciska palące pociski.