On miał długie jasne włosy, a kiedy szedł spać,

to zdejmował okulary i mi do herbaty kładł. — Co widzicie?

— pytam je.

— Łódź podwodna jest na dnie, a teraz podnosi się.

Ty do góry jedziesz już.

Ja na brzegu łóżka siedzę, on na drugim brzegu śpi.

Nie chcę sama być jak pies, czasem strasznie cieszę się.

On mi odpowiada: wiem.

Ty do góry jedziesz już.

On na brzegu łóżka siedzi, ja na drugim brzegu śpię.