Rosnące bez końca

w kosmicznej rozszerzającej się z siebie przestrzeni;

patrzyłam gdzieś z dołu

na pasma ciemnogranatowych przestworzy

ciągnące

między szczytami skał. Pancerne, podklejone jakby

migoczącą warstwą

rozmów śpiewu muzyczki

— i strącając kota na podłogę

usiadłam