jakiś rozległy niepokój

od tej przestrzeni, którą rozrzedzałam sobą i

żeby ją zgarnąć

umyłam sobie swoje zęby

i ścieląc łóżko podłożyłam sobie pod głowę

swój sweter. Gasząc światło

włączyłam radio. Przy zacisznym blasku skali

zasypiałam czujnie pod samą powierzchnią

aż przebiły ją

czarne gigantyczne skały