układały się w spełniony plan świata. Spełniony,

straszny. W mieszkaniu

przejrzałam książki —

niektóre w tutejszym języku, inne

w moim, który też

przestał mnie dotyczyć. Dałam jeść kocicy

i jej pięciu małym. Sześć kotów

jadło cztery ryby. Stojąc pośrodku tej kuchni,

potem w pokoju przy oknie,

patrząc z natężeniem w ciemne podwórze, poczułam