Między psem a wilkiem

Dopóki widzę przed sobą resztkę światła

jeszcze nie ma strachu. Zjeżdżam na dół drogą,

mijam panią krowę. Za rzeką gorące tunele

późnego zachodu wśród wystygłych chmur:

rewolucyjna czerwień, cesarska żółć, feministyczny

wrzos; więc dzień nadal należy do nas,

dwunożni. Ale za zakrętem

gasną resztki światła, znikają lekkie cienie szprych

mojego roweru. Szara szarość, gruba i skondensowana,