dostać do Hiszpanii albo bałabym się za bardzo;

coraz bardziej bym czuła jak tu duszno, i że dotyczy mnie

tyle nienawiści i tyle pogardy, że to musi uszkodzić ci duszę,

ci korporanci, żyletkarze, księża wężowym jadem

plujący z ambon,

i ci Żydzi z małych miasteczek, ortodoksi,

poza czasem i poza przestrzenią, te moje babcie i dziadkowie wobec których jestem zniecierpliwiona i nie najgrzeczniejsza,

„proszę, jaka ona mądra”, mówiła by babcia

z politowaniem.

I co bym robiła? Kogo bym poznała, z kim się przyjaźniła, jakie