do własnego serca

w samym środku gęstych cudzych uczuć,

na innych ulicach, wśród mgły przesączonej światłem —

— Aż stanął przede mną

martwy tunel tego z nim wieczoru — i wszystkich

następnych. Za oknem kawiarni miejski skwer; latarnie

podświetlające sklepienie czerwonawych liści nad aleją: pięknie

byłoby nią odejść w Inne Możliwości.

Grzebiąc w szarlotce

Powiedziałam, że nie chcę już się z nim spotykać.