muszę wreszcie uznać

ostateczność, nierozwiązywalność

tamtej rzeczywistości.

I nie tylko tamtej.)

Więc niedługie opowiadanie o wyjściu z domu

(jedyne, co — dość słabo —

trzyma go przy życiu)

i o dalszym snuciu się ulicami. Wszystko

tonem opiekuna żywych,

półżywych, nieżywych. Nostalgiczny