patrzące z góry

zamknięte teraz. W powiece

odbija się wszystko zmienne i reszta. Także ten człowiek

siedzący na ulicy, tyłem do świata, zanurzony w gazecie;

w powietrzu

tłuczone szkło, muszelki, drób pieczony, miał

przedmiotów i zwierząt, papiery —

dlaczego nie dlaczego tak. Łza

nie nadpływa,

jej drobnokościste pokrewieństwo z ziemskim czasem