a nikt

nie ma tam dostępu. Jak czasem sama do siebie

kiedy widzę

że życie biegnie tą swobodną,

ostateczną linią losu, kiedy wiem

że jestem — a nie pojmuję jak — i jak

to możliwe. Kiedy wtulona, wbita, wprasowana w coś w kogoś

i tak: tu się zaczynam

tam się kończę.

O, kurnik!