ale potem

oko ugotowane

kiedy po niebie płynie księżyc...

Wymienia karpia na dynię i woreczek fasoli i znika między ludźmi.

Koło masarza staje starszy mężczyzna. Ma twardą szczękę, lisio-boczne spojrzenie i prosi:

Daj mi kawałek kiełbasy. Jestem emerytem

i nie stać mnie na taki wydatek. O, tłuszcz,

tkanka — to wspomaga podniesienie ducha.

Masarz daje mu pęto kiełbasy i emeryt odgryzając po kawałku odjeżdża, gwiżdżąc jak lokomotywa.

Między straganami z koszami, matami i wyplatanymi meblami przemyka młoda dziewczyna o zupełnie białych włosach i czarnych brwiach, ukośnych jak piorun. Dostrzegła wreszcie niebieską kurę, której wszędzie szukała. Wyciąga pieniądze z kieszeni szarych, luźnych spodni i bez pytania daje sprzedawczyni, która patrzy na nią ze zrozumieniem i mówi: