osobiście.
Kura rośnie i rośnie. Jest już wyższa niż człowiek, wystaje ponad budki. Księżniczka jej dosiada, a kura podskakuje i rozkłada wielkie błękitne skrzydła. Nikt nie zwraca na to uwagi, nikt niczego nie dostrzega oprócz marszałka-lokomotywy-emeryta, który nadjeżdża krzycząc:
A ja, twój stary ojciec? Czy się odważysz
opuścić mnie w biedzie i w starości?
Księżniczka na to nic.
Marszałek usiłuje złapać kurę za skrzydło i krzyczy dalej:
Czy nie żal ci twoich partyzantów
czy ten kraj już cię nie chwyta za serce?
Księżniczka odpowiada, pochylając się z wysokiego grzbietu kury:
Mam serce zdarte od wrzasku.