Już... już...
Dzień. Noc. Dzień.
Co to? Druty telegraficzne za oknami znów jęczą. Telefon odzywa się niepytany. Rzuca nerwowo tylko dwa wyrazy:
— Niemcy z Rosją.
Przez miasto leci nowy krzyk.
Na mapie palą się nowe barwy: wielka plama zieleni rosyjskiej rzuca swój jadowity grynszpan19 w niebieskie jak farbka granice Niemiec.
Chyba już wszystko?
Nie. Teraz jeszcze straszniejsze, nie do wytrzymania napięte oczekiwanie.
I wreszcie:
— Austria z Rosją.